Waldemar Świątkowski, Chrzest Duchem Świętym

/ Luty 13, 2020/ Trudne tematy

Jestem głęboko poruszony pytaniami Braci i Sióstr o sprawę chrztu Duchem Świętym. W pytaniach wyraźnie brzmi niepewność, często smutek, dramatyczne szukanie odpowiedzi na pytanie: „kiedy mogę być pewny tego, że Duch Święty zamieszkał w moim sercu?” Jest to bardzo ważne pytanie dla każdego, kto chce wieść życie bogobojne, wierne i … szczęśliwe.

Z tego powodu chcę podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Jest to moje przekonanie i nikomu go nie narzucam, nie podejmę też dyskusji (bo byłby to raczej spór) z oponentami.

Trzeba stwierdzić, że na temat Ducha Świętego mamy dzisiaj najwięcej dyskusji, najwięcej nieporozumień i sporów. Dyskusyjna „burza” toczy się przez wszystkie wyznania i kościoły, poczynając od tych, którzy negują dary Ducha Świętego, przez tych, którzy wierzą w dary Ducha, po skrajnych charyzmatyków, wypaczających zarówno sposoby działania jak i dary Ducha.

Najczęstsze pytanie brzmi: „od kiedy Duch Święty zamieszkuje w nas? Czy chrzest Duchem Świętym następuje w wyniku nowego narodzenia i czy jest tym samym?”

Nowe narodzenie i chrzest Duchem Świętym nie jest tym samym. To dwa odrębne wydarzenia. Mogą występować jedno po drugim, lub po jakimś czasie. I tu ważna uwaga: raczej po niedługim czasie, chyba, że człowiek od razu po nowym narodzeniu zwolnił lub wcale nie podjął aktywnego życia wiary. Bogu wcale nie zależy na przedłużaniu w nieskończoność swojej obietnicy. Tylko wyraźna duchowa przeszkoda (np. świadome trwanie w grzechu, zlekceważenie Bożego Słowa) może zatrzymać jej spełnienie.

Gdy przeczytamy uważnie pierwsze cztery wiersze z drugiego rozdziału Dziejów Apostolskich, możemy przeżyć mały szok. Uczniowie nie poszli do górnej izby, by modlić się o chrzest Duchem Świętym. Byli tam, bo nakazał im to Jezus – by poszli do Jerozolimy i czekali na wylanie Ducha. Bardziej widać tu posłuszeństwo słowom Jezusa. Więc byli tam, a w momencie zesłania Ducha… siedzieli! Proszę nie zrozumieć, że sugeruję iż siedzieli bezczynnie. O, nie! W tych dniach modlili się, rozważali słowa Jezusa, proroków, powołali Apostoła Macieja w miejsce Judasza, zdrajcy – o czym mówi pierwszy rozdział.

A Bóg nie oczekiwał od nich, że przyjmą jakąś szczególną pozę, zrobią coś niezwykłego… Bóg spełnił po prostu to, co obiecał – wylał Ducha Świętego „na wszelkie ciało”. Alleluja!

Ciągle powtarzające się pytania: : „co mam zrobić by otrzymać chrzest Duchem Świętym, od kiedy mam Ducha Świętego? Po czym to mogę poznać?”

100-procentowy zielonoświątkowiec powie: dowodem chrztu Duchem Świętym jest powiedzenie choćby paru słów na obcych językach, natomiast zielonoświątkowiec o „wschodnich korzeniach” doda: „gdy z serca same wypłyną ci słowa: Abba Ojcze”…

A co mówi Pismo?

Opamiętajcie się i niech każdy z was da się ochrzcić….. a otrzymacie dar Ducha Świętego” DA 2,38. Chwała Bogu! Jakie to proste: „a otrzymacie”! Gdy się opamiętasz i dasz się ochrzcić.

I napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i zaczęli mówić innymi językami…” DA 2,4.Również w ten sposób można być napełniony Duchem, otrzymując jednocześnie dar języków, lub inny dar. Może dlatego większość z nas pragnie właśnie tej formy i ją akcentuje?

… a także Duch Święty, którego Bóg dał tym, którzy są mu posłuszni” DA 5,32.Uważam, że w ten sposób otrzymuje Ducha Świętego większość dzieci Bożych – w wyniku posłuszeństwa Słowu.

Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało …. i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem”. 1Kor 12,13.Przeczytajmy uważnie: tak, jak zostaliśmy wszyscy ochrzczeni, tak samo zostaliśmy wszyscy napojeni Duchem. Napojeni, znaczy – napełnieni.

Czy przez uczynki zakonu otrzymaliście Ducha, czy przez słuchanie z wiarą?” Gal. 3,2. O! Co za niespodzianka – Ducha otrzymujemy przez słuchanie Słowa Bożego z wiarą! To jest mocno powiązane z „napojeniem”. Gdy słuchasz pilnie Słowa Bożego i jest to powiązane z wiarą, z mocnym pragnieniem by tak żyć, zostajesz napełniony (napojony) Duchem.

Moja Mamusia wspominała często zbór swojej młodości mówiąc, że tam prawie wszyscy doznali chrztu Duchem Świętym. „Był jednak w zborze Brat (dyrygent, zajmował się też młodzieżą) – mówiła zakłopotana – który całe życie modlił się o chrzest Duchem Świętym i… nie otrzymał. A był z nas wszystkich najbardziej pokorny, bogobojny i wierny…”.

W jej rozumieniu ten Brat nie był ochrzczony Duchem Świętym, gdyż nie przeżył znaków polegających na mówieniu językami, na skakaniu z radości.

Odpowiedziałem wtedy: „Mamusiu, on miał najwięcej Ducha z was wszystkich”. Tak myślę do dzisiaj.

Nie można bowiem wieść bogobojnego, zwycięskiego i świętego życia bez pełni Ducha Świętego!

Nieporozumienia powstają dlatego, ponieważ wiedziemy spór nie o to, co trzeba. Wiedziemy spór o to, jak i kiedy otrzymuje się Ducha Świętego? O tym nie decyduje człowiek i jego argumenty, lecz Bóg.

Powinniśmy raczej zastanawiać się nad ważniejszą kwestią: czy mam Ducha Świętego, czy chodzę w Duchu Świętym?

Duch Święty nie jest posłany po to, by odnotować czas i miejsce jego otrzymania, lecz byśmy mogli prowadzić zwycięskie i święte życie. Takie, jakie widzimy w Jezusie Chrystusie.

Po czym poznaję, że mam Ducha Świętego? Po tym, że żyję według Ducha (a nie według ciała!), że jestem posłuszny Duchowi (nie zasmucam Go), że zwyciężam w pokusach i doświadczeniach. Po tym, że biorę odważnie swój krzyż i naśladuję Jezusa, nie bojąc się umrzeć dla swego JA (to w mocy Ducha umartwiamy starą naturę). I wreszcie – po tym, że pojawiają się w moim życiu owoce Ducha Świętego.

To daje mi przekonanie, że Duch Święty jest we mnie, bez względu na to, jak i kiedy zostałem nim napełniony.

To Duch Święty daje nam moc do zwycięskiego życia. Sprawia, że podejmujemy wszelki wysiłek w biegu wiary, pobudza nas do postów i nieustannych modlitw. Jego moc pozwala nam zwyciężać Szatana, świat i naszą cielesność. Gdy będziemy postępowali według Ducha, zachowamy wszystkie Boże przykazania, odrzucimy wszelką nieczystość i grzech, będziemy wzrastać w uświęceniu, a na koniec powiemy: „Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem…” 2Tym 4,7

Drodzy Bracia i Siostry, zachęcam – wejdźmy na drogę uczniostwa (patrz Łuk. 9,23). Pomimo wysokich wyrzeczeń (zaparcie się siebie, wzięcie krzyża swego, utratę życia swego) – warto!

Dlaczego? Ponieważ uczniowie posiadają coś wyjątkowego!

Uczniowie zaś byli pełni radości i Ducha Świętego” DA 13,52. Alleluja!